Kim był Lee Harvey Oswald, który zabił Roberta Kennedy’ego, prezydenta USA?

Czy Lee Harvey Oswald, zafascynowany komunizmem pracownik składnicy podręczników, został wrobiony w zabójstwo prezydenta USA Roberta Kennedy’ego? A może rzeczywiście zabił?

Lee Harvey Oswald urodził się 18 października 1939 r. w Nowym Orleanie. Ojciec, weteran I wojny światowej, nie doczekał jego narodzin. Ciężar opieki nad trzema chłopcami (Lee miał dwóch braci, w tym jednego przyrodniego) spadł na matkę, Margeurite Oswald. Ta jednak nie radziła sobie ani z dziećmi, ani z własnymi problemami. Usiłowała ułożyć sobie życie w ciągle nowych miejscach – zanim Lee Harvey osiągnął pełnoletniość, zmieniał adres zamieszkania aż 22 razy. Margeurite porzucała kolejne prace, nie miała też powodzenia w życiu osobistym. Gdy w realizacji planów przeszkadzały jej dzieci, oddawała je pod opiekę innym ludziom, albo – jak trzyletniego Lee – zostawiała na jakiś czas w domu dziecka.

Ciągłe przeprowadzki sprawiły, że Lee Harvey Oswald musiał notorycznie zmieniać szkoły. W końcu, jako ledwie 14-latek, postanowił zakończyć edukację. Za to stanął przed sądem. Potem trafił na obserwację psychiatryczną, do czego prawdopodobnie przyczynił się fakt, że Lee groził nożem żonie swojego brata.

Lekarze ocenili, że Lee Harvey Oswald jest zaburzony, ma tendencje do zachowań agresywnych, pragnie władzy, marzy, by zostać zapamiętanym. Zauważyli też, że nie ma wsparcia w dorosłych, ale ich uwagi nie wpłynęły na zmianę postępowania jego matki.

Już jako 17-latek Lee postanowił się usamodzielnić, wstępując do marines. Czy zataił problemy psychiczne? Czy armia postanowiła zignorować lekarskie opinie? Nie wiadomo. Faktem jest, że włożył mundur i został operatorem radaru. Do jego zadań należało naprowadzanie pilotów na cel za pomocą radia. Choć jak każdy żołnierz, miał zajęcia ze strzelania, szło mu kiepsko. Ale trzeba odnotować, że stanął przed sądem wojskowym za nielegalne posiadanie broni. Po raz drugi był sądzony za bójkę.

Już podczas służby wojskowej Lee Harvey Oswald interesował się marksizmem i uczył języka rosyjskiego, deklarował też poparcie dla Fidela Castro. W 1959 r. został wyrzucony z wojska, bo jego sowieckie sympatie zaczęły przeszkadzać dowództwu. I nic dziwnego - wprost np. mówił, że zamierza zostać obywatelem ZSRR.

Żeby zrealizować ten zamiar, wyjechał do ZSRR. Zainteresowało się nim KGB, ale służby szybko zrozumiały, że Lee Harvey Oswald nie dostarczy im istotnych wiadomości. Rosjanie mieli go na oku, pozwolili osiedlić się w Mińsku, ale nie dali obywatelstwa, co ponoć sprawiło, że podjął próbę samobójczą.

W ZSRR wziął jeszcze ślub z Mariną Prusakową, potem urodziła mu się córka. W 1962 r., nieco rozczarowany, wraz z rodziną przyjechał do USA. Automatycznie znalazł się pod obserwacją FBI – nie tylko ze względu na własne poglądy, ale także z powodu podejrzeń, że jego żona może pracować dla ZSRR. Niedługo później podjął pierwszą próbę zamachu. W kwietniu 1963 r. Lee Harvey Oswald próbował zastrzelić prawicowego polityka Edwina Walkera, ale kula nie dotarła do celu. Do tego ataku miał przyznać się żonie.

Zaczął coraz bardziej otwarcie mówić o swoim poparciu dla Fidela Castro. Organizował akcje propagandowe i zamierzał dostać się na Kubę. W tym celu spędził tydzień w Meksyku starając się o wizę, ale nie otrzymał jej od ręki. Czy wówczas skontaktowali się z nim Kubańczycy i to oni zlecieli zamach na Kennedy’ego? A może zrobiła to mafia? W każdym razie po powrocie z Meksyku Oswald zaczął pracę w składnicy książek w Dallas. Z okna budynku, w którym mieściła się składnica, 22 listopada 1963 r. padły strzały. Prezydent USA Robert Kennedy został zabity. Ranny został też gubernator Teksasu oraz przechodzień, a kilkadziesiąt minut później Oswald zabił policjanta, których chciał z nim porozmawiać.

Lee Harvey Oswald twierdził, że był kozłem ofiarnym. Jeśli rzeczywiście został przez kogoś wykorzystany, wiedzę tę zabrał do grobu. Ledwie dwa dni po śmieci Kennedy’ego został zastrzelony przez Jacka Ruby’ego, gangstera, właściciela klubu nocnego w Dallas. Ruby’ego skazano na dożywocie. Zmarł już w 1967 r. na zatorowość płucną.

Wokół śmieci Kennedy’ego i roli Oswalda w zamachu narosło wiele legend. Nic dziwnego, bo także w oficjalnym śledztwie czy badaniach komisji zajmujących się tym tragicznym wydarzeniem pojawiało się mnóstwo wątpliwości. Kwestionowano na przykład fakt, że tak słaby strzelec jak Oswald mógł oddać trzy bardzo szybkie strzały w kierunku prezydenta, w dodatku z nienajlepszej broni. Pytano, dlaczego tak naprawdę Ruby zabił Oswalda. Bo w bajeczkę o tym, że gangster nie chciał, by żona prezydenta przechodziła przez piekło procesu jego zabójcy, jakoś nikt nie chciał wierzyć. Te i kolejne wątpliwości do dziś nie zostały rozwiane.